Aktualności

AktualnościInstytut Architektury

Seminarium popularnonaukowe z cyklu: ROZMOWY O FOTOGRAFII FOTON-u, – URBAN LAB – Publikacja Rolanda Barthes’a „Światło obrazu”

fot. Sebastian Fus FOTON (5)

Seminarium popularnonaukowe z cyklu: ROZMOWY O FOTOGRAFII FOTON-u, – URBAN LAB – Publikacja Rolanda Barthes’a „Światło obrazu”

Podczas seminarium każdy z uczestników zaprezentował autorski materiał ilustrujący zarówno charakter uprawianej fotografii, jak i sposób interpretacji hasła przewodniego. Artykuł Marcina Komorowskiego dotyka problemu interpretacji dzieła, jakim jest obraz powstały w procesie twórczym.

Weź dowolny obraz, fotografię dajmy na to – jak chcesz ją obejrzeć? Z pozoru takie pytanie zdaje się retoryczne, bo odpowiedź jest oczywista – tak jak ją zastanę, tak jak będzie mi przedstawiona, tam, gdzie będę mieć do niej dostęp. Taka odpowiedź, o ile prawdziwa, ma konsekwencje.


© Saul Leiter / Saul Leiter Foundation

Oto fotografia Saula Leitera. Możesz się na nią natknąć przypadkowo w swoim feedzie mediów społecznościowych przewijając nieskończoną wstążkę postów, poświęcając jej może kilka sekund nim coś innego porwie uwagę na kolejne kilka sekund i tak dalej. Wybrawszy się na wystawę do galerii (rok 2025 obfitował w trzy wystawy Leitera, tj. w Amsterdamie, Reggia di Monza oraz w Paryżu) możesz poświęcić jej większą część dnia, codziennie, przez cały czas trwania ekspozycji. Jeżeli zaopatrzysz się w odbitkę, przykładowo w postaci książki fotograficznej lub miniatury, możesz z tym obrazem potencjalnie spędzić każdą chwilę, każdego dnia, do końca życia. Wracam więc do pytania – jak chcesz go obejrzeć?

Spróbuję zadać to pytanie inaczej – w jaki sposób chcesz obraz doświadczać? Przywykliśmy do traktowania kultury jako do asortymentu produktów, które można skonsumować: obejrzeć, posłuchać, podotykać, posmakować, poczuć powierzchownie; identyfikujemy obiekty i kontekst w jakim są nam przedstawiane, i nazywamy to sztuką, bo takie określenie znajdujemy na metce, tak ktoś to nazwał więc kimże jesteśmy, aby domniemany autorytet kwestionować? Oglądamy fotografie w galeriach, w albumach lub w Internecie ograniczając swoje doświadczenie do pytania – czy mi się to podoba? Czy apeluje do mojego gustu estetycznego? Czy ten obraz do mnie przemawia? Zatem szukamy odpowiedzi tak lub nie. Powierzchowne podejście jest zasadne, skupiasz się na tym co widzisz dosłownie, co obraz przedstawia, jaki zawiera w sobie kontekst, obiekty, osoby, wydarzenia; na studium obrazu: to miało miejsce na osi czasu i wyglądało tak. Ta transakcyjna relacja między tworzywem a odbiorcą daje natychmiastowy rezultat – zwyczajnie odpowiadając tak lub nie satysfakcjonujesz interakcję, dając sobie przyzwolenie na iście dalej, do następnego obrazu, następnej interakcji obiecującej znowuż satysfakcję z odpowiedzi. Konsumpcja obrazu angażuje minimalne zasoby, nasyca tylko pozornie, jej rezultat jest taki sam bez względu na to co odpowiesz, czy ci się podoba czy nie.

Problem tkwi w powiązaniu sztuki z produktem – w założeniu, że sztuka jest atrybutem zaklętym w artefakt, jakby arbitralna konstelacja aspektów determinowała zasadność nazwania czegoś sztuką. Spróbujmy więc założyć na chwilę, że takiego powiązania nie ma i żaden obraz nie jest sztuką wyłącznie z tytułu bycia artefaktem. Zamiast tego załóżmy, że sztuka jest zjawiskiem, które może zajść w odpowiednich warunkach, w ograniczonych ramach czasowych i lokalizuje się wyłącznie w relacji pomiędzy odbiorcą a obrazem. Pytanie czy obraz do mnie przemawia? przestaje mieć znaczenie, bowiem jeżeli decydujesz się podjąć interakcję to zobowiązujesz się do zaangażowania swoich intelektualnych zasobów, aby dać szansę sztuce zaistnieć – poświęcasz czas i energię emocjonalną na bycie z obrazem, przyswajasz wspomnienia i skojarzenia z jakimi cię konfrontuje, otwierasz się na doświadczenie, które może być w równej mierze zachwytem co lękiem, objawieniem lub dezorientacją, znajdujesz punctum. Obraz nie musi do ciebie przemawiać, nie musi się podobać – to ty przemawiasz do obrazu i akceptujesz jego odpowiedź, nawet jeżeli nie zbiega się ona z twoim przekonaniem lub gustem, a może właśnie w szczególności, kiedy go kwestionuje.

Może pytanie w jaki sposób chcesz doświadczać obraz? od początku było nie dość precyzyjne i powinienem zamiast tego pytać, jak chcesz doświadczać sztukę?

Może jako doświadczający obrazów i jako tworzący obrazy powinniśmy zadać sobie zupełnie inne pytanie – jaki obraz będzie mieć znaczenie nawet wtedy, gdy nikt nie patrzy?

AUTOR TEKSTU: Marcin Komorowski FOTON